Strona główna

you sad one


Stwierdzam kategorycznie . Ostatecznie. Bez odwołania. Nie uwzględniam podań na piśmie, nie wysłuchuję próśb, nie spełniam marzeń. Nie oszukuję, nie mówię głupot, nie usypiam czujności. Nie jestem wysłannikiem Zła, nie współdziałam z żadną Siłą Wyższą, nie przysyłają mnie z Białego Domu, bunkra Hitlera, Nieba, Piekła ani domku Jasia i Małgosi. Nie mówię tego, by komuś zaszkodzić, by kogoś skrzywdzić, by kogoś sprowadzić na ziemię . Mówię to, bo odkryłam prawdę, bo jestem posiadaczką prawdy samej w sobie, czystej, nieskalanej, niezaprzeczonej, niezbrukanej, nie sfałszowanej, bo do tej prawy sama doszłam i tą prawdą posługuję się na mój własny użytek. Nie będę już łgać, kłamać w żywe oczy, odwracać kota ogonem, robić dobrą minę do złej gry. Stwierdzam nieodwołalnie - przyjaźń nie istnieje . Przyjaźń? Co to jest przyjaźń? Co ona oznacza? Jest jak zabawka dla małych dzieci, wciskana osobom w różnym wieku. Jest jak drogi produkt, który psuje się następnego dnia po nabyciu. Jest jak kawałek jabłka pozostawiony na tydzień na blacie stołu. Jest jak najpiękniejsza róża, która więdnie niespodziewanie wieczorem. Jest jak zielona kiełbasa. Jest jak ulotka, którą wręcza wam znudzony człowiek na ulicy. Jest jak poranek, kiedy wszystko leci z rąk. Jest jak kac po wspaniałym wieczorze. Jest jak wyrzut moralny, kiedy zrobi się coś złego.
Przyjaźń? Kosztuje godziny pełne płaczu, dni pełne troski, tygodnie pełne zmartwień, miesiące pełne oczekiwań, lata wierności. Jak pobyt w szpitalu w oczekiwaniu na wyniki. Przyjaźń? Można ją stracić jednym ruchem, gestem, słowem, spojrzeniem. Nie potrzeba na to ani lat ani miesięcy. Jak żmudne malowanie paznokci, kiedy wiadomo, że lakier i tak odpryśnie.

Przyjaciel... to podobno osoba, w której widzisz kawałeczek siebie. To ktoś, kto nie musi cię rozgrzeszać. To ktoś, kto nie musi próbować zrozumieć twoich rytuałów. To ktoś... o kim pomyślisz najpierw, kiedy w sklepie zbliżasz się do lodówki pełnej jogurtów. Jaki on woli – truskawkowy, jagodowy? ...

Im dłużej to piszę tym bardziej wierzę w przyjaźń. W przyjaciół. Wierzę we własne wybaczenie, kiedy któryś z nich mnie skrzywdzi.
Moja nauczycielka od polskiego powiedziała kiedyś, że człowiek ma jednego, góra – dwóch dobrych przyjaciół. Zgadzam się z tym. Ja sama mam podobno dwójkę przyjaciół. Podobno , bo ich obecności się nie czuje, kiedy leży się samotnie płacząc na łóżku w sąsiednim pokoju...

we sell hell and suffer well 2007-01-03 22:43:18
skomentuj (2)