| nie-zobacze-dzis-ksiezycablog - archiwum: Precious and fragile things... |
| Strona główna |
Precious and fragile things...Prime minister nam się zmienia, a ja zamiast oblicza NOWSZEGO wklejam tego STAREGO, byłego. Dlaczego? Nie podoba mi się ta zmiana, naprawdę darzyłam Marcinkiewicza [Marcysiewicza] sympatią i chociaż nie popierałam do końca jego rządów, uważałam go za odpowiednią osobę na tym stanowisku... Bye, bye, Mister Marcinkiewicz... ![]() Wróciłam z grodu Mikołaja Kopernika :)[Universitas Nicolai Copernici rulezz] Wczoraj złożyłam podania na wybrane kierunki, teraz pozostaje mi jedynie czekać na rezultaty rekrutacji :] oby była pomyślna - zdążyłam powąchać uczelniany zapach, zwinąć długopis z Collegium Maius [mam nadzieję, że nie czyta tego żaden członek komisji, w Toruniu byłabym spalona...], zachwycić się atmosferą. Do południa biegałam razem z R. i M. składając podania - chciałabym dostać się razem z kilkoma kochanymi osobami [byłoby fajnie móc być tam razem]; po południu ogarnął mnie szał zakupów przecenionych rzeczy i tym sposobem dorobiłam się torby ze Snoopym [przypadkiem nie wszyscy z takimi biegają? To nic, Snoop jest zacny] oraz czarnej kurtki - specjalnie na wyjazd do zielonej Irlandii [bywa ziiimno]. W celu złapania tchu kawa w McDonald's - a później kelner mnie prześladował ;) Nie odżywiam się w korporacjach typu McDonald's czy Burger King, mimo wszystko mają tam dobrą i tanią kawę [cappucino] a ja sama... lubię pośpieszną, beztroską, trochę dziecięcą atmosferę tych miejsc - dla mnie, będącej niegdyś rozkosznym dzieciakiem, wędrówka do McDonald'sa po zestaw happy-meal była niemal rytuałem. Teraz wybieram stoliki przy oknie, żeby móc delektować się [to słowo nie pasuje to fast-foodow] kawą, jeść loda z polewą karmelową, patrzeć na kamienice po przeciwnej stronie ulicy Szerokiej. Ma to swój urok, chociaż oczywiście najlepiej jest mieć do towarzystwa siostrę... Już za miesiąc i jeden dzień się zobaczymy :] JUPI. Wieczorem - IMPREZKA w gronie pracowników toruńskiej piernikarni. Śmiałam się, że M. będzie ciągał swoją 'młodszą siostrę' :) Było wesoło: najpierw kamerlane spotkanie w mieszkaniu, następnie wędrówka do pubów 'Pod Aniołem' i jazgotu, gdzie wyszalałam się w rytm ulubionych dźwięków. Hm, no właśnie :) ] W jazgocie, kiedy tylko weszliśmy, poleciało 'Precious' - ogromny uśmiech, śpiewanie, tańczenie. Jak tylko piosenka się skończyła, napisałam sm do [...]. Może była to wiadomość trochę głupia, lekko naiwna... Ale obiecałam, że nie będę żałować [to było teoretycznie bardzo możliwe] i zaraz po wyjściu z pubu wyrzucę epizod do śmietniska pamięci. Jest to jakiś szczwany sposób na zachowanie twarzy. A dzisiaj dostałam odpowiedź. Miłą... :) Pomruk beztroskiego zadowolenia.Mam twarz :) Po czterech godzinach snu, z bolącymi palcami i karkiem palnuję wędrówkę do wanny, stamtąd do łóżka... Rodzice, dlaczego mi to robicie?...muszę czekać, aż przyjdą z gościny, żeby otworzyć im bramę [kafelkowanie, warunki polowe], a na jutro zamówili następnych gości. Omójgorze... E tam, cieszę się ze wszystkiego. O. we sell hell and suffer well 2006-07-15 20:20:44 skomentuj (7) |