Strona główna

Jedna noc, a w życiu jakby piękniej


Jak myślisz, co mam napisać? Że twoja twarz przywoływana raz za razem staje przed moimi oczami? Że wysilam umysł, aby nie zastygł i – codziennie wyświetlał nowe, zapomniane dotąd projekcje? Że wymyślam wspomnienia – z ich braku? Że celebruję wiernie kolejną miesięcznicę dnia, kiedy się poznaliśmy – sama?
Tak pisząc, chowam resztki honoru pod stertą jesiennych liści. Chowam Cię w kieszeni, ukrytego w małym, srebrnym telefonie. Z tym telefonem też była zabawna sytuacja – tydzień temu, będąc w Poznaniu, zgubiłam nowiuteńką nokię – czarną, błyszczącą, z Gahanem na tapecie. Pięknie. Ponieważ byłam tam razem z A., na zaproszenie A., w towarzystwie A., jako [wstaw określenie, które najbardziej ci odpowiada] A., toteż A. zakomunikował, że nowy telefon mi sprezentuje. Aha, tak – kim jest A.? Człowiek poznany z ledwością miesiąc temu, na którego spontaniczny pomysł wizyty w Poznaniu zareagowałam równie spontanicznie, tzn. w owym Poznaniu się pojawiłam [do tej pory z resztą dwa już razy]. Człowiek, który upadł się i przyjechał do mojej mieścinki ze srebrnym telefonem – w ramach zadośćuczynienia. To właściwie krótki wycinek historii A., którego to drogi pokrzyżowały się z moimi na pewnym zlocie, przez pewną dziewczynę, przez jej papierosa. Idę dalej.
Tak więc mówię Ci, że jesteś schowany głęboko w kieszeni różowego szlafroka, nie ma prawa Ci być zimno ani niewygodnie – a ja czuję się bezsensownie odrobinę bardziej bezpieczna, rozluźniona, szczęśliwa.

I za każdym razem, kiedy mówię sobie w duchu: unieś się honorem, zignoruj, zapomnij o czyimś istnieniu, jesteś kobietą, która is not going down on the knees begging you to adore her . I za każdym razem pojawia się przed oczyma czyjaś twarz, pojawiają się pytania dlaczego nie mam mieć tego, czego chcę? .

Bo może to trochę niezdrowo. Może lepiej faktycznie zapomnieć.

Idę dalej. Staram się żyć spontanicznie. Oczywiście brakuje mi dystansu do samej siebie, dystansu, który kiedyś przytrzymał mnie w pionie, kiedy tego potrzebowałam. Idę dalej, popełniając błędy i nie wyciągając wniosków, nie ponosząc konsekwencji złego zachowania .

Dobrze mi z tym.

Teraz przy życiu trzyma mnie wizja koncertu Heya, być może wizyta w uroczym starym mieście, The best of... by Depeche Mode, zakupy na urodziny, drobnostki dnia codziennego, kilka dobrych filmów, kilka książek, kilka rozmów, kilka gestów, kilka zdjęć. Kilku życzliwych ludzi.

we sell hell and suffer well 2006-11-12 19:57:36
skomentuj (2)