| nie-zobacze-dzis-ksiezycablog - archiwum: It's a wonderful life - wirklich? |
| Strona główna |
It's a wonderful life - wirklich?Wczoraj płakałam, i to nie raz. W pewnym sensie traktuję to jako swojego rodzaju sukces, ponieważ na jedną krótką chwilę przestałam udawać, udawać sama przed sobą. Otworzyłam się dla siebie, wniknęłam bardzo głęboko we własną duszę, czyż to nie brzmi co najmniej nienormalnie? Zawsze powtarzałam, że dopóki nie płaczę, jestem silna. Kłamstwo, blaga jakich mało! Płakałam, tak - płakałam, i dzisiaj czuję się dopiero silna. Przełamałam blokady, zwolniłam hamulce. Cieszę się, na twarzy pojawiło się coś w rodzaju usatysfakcjonowania. * Więc myślę cały czas o nim, bo o kim innym? Tylko myślę, nie robię nic, mam wyrzuty sumienia, że właśnie oto ucieka jakieś wspaniałe uczucie, a ja pozostaje bierna... Cała ta rozpacz, niemożność... Co miałabym napisać? Kazałeś mi się w sobie zakochać i co mam robić? I do kogo miałabym wysłać wiadomość? Tylko pod jeden Numer, Numer człowieka, który tak naprawdę nie istnieje, bo przecież sama go sobie stworzyłam. I może wkrótce w to uwierzę, zapomnę, że istnieje ktoś z krwi i kości, tak blisko mnie, wręcz pod skórą, w krwi, w duszy. Zostaną tylko wspomnienia bezsennej nocy, kiedy przykryłeś mnie wtedy dokładnie kołdrą, tak naprawdę przykrywając sobą niezliczoną liczbę poranków i wieczorów, kiedy nie umiem już myśleć o niczym innym, kiedy czekam tak beznadziejnie, wtulając się w resztę wspomnień, by ta noc nie umarła, by trwała wiecznie... więc może tak jest lepiej.?. * Musiałam to napisać i zachować gdzieś, bo zanim ucieknę - tak, chcę pierwsza uciec przed Tobą, żeby nie bolało już tak mocno - bo zanim ucieknę, chcę utrwalić to na kartce papieru, nie chcę pozwolić, by to wspomnienie rozwiało się, znikło we mgle. Zdaje mi się, że się zakochuję, a w tym akurat wypadku znajduję tylko jedno rozwiązanie - uciec, zapomnieć, ale nie do końca. Będzie powracało. Takie uczucie - Boże, nie boję się napisać - uczucie od pierwszego momentu, kiedy Cię tam zobaczyłam, kiedy zaryzykowałam, nie znając zupełnie. Toksyczne uczucie. Chcę odejść zupełnie. * I jeszcze coś takiego, bo od kilku dni w przygotowaniach do egzaminu towarzyszy mi nieoceniony Franz Kafka (miałeś takie same problemy jak ja, kochany), o którym nie mogę myśleć bez uśmiechu na ustach, bez delikatnego współczucia, współczując jednocześnie Jemu i sobie (bo w gruncie rzeczy jesteśmy tacy sami, Franz, tak samo kochamy i tak samo umieramy). Kafka's it's a wonderful life www.youtube.com/watch?v=ZEibTr5BOX0 ;* we sell hell and suffer well 2008-01-27 14:54:46 skomentuj (0) |